VBAR – minimalna stawka dla ZZP: 36 euro. Ustawa, która zmieni wszystko

KK Al-Dulaimi • 10 lipca 2025

W lipcu 2025 r. holenderski rząd przedstawił projekt ustawy pod nazwą VBAR – Verduidelijking Beoordeling Arbeidsrelaties en Rechtsvermoeden. Celem tej ustawy jest uporządkowanie rynku pracy poprzez jasne rozgraniczenie pomiędzy samozatrudnionymi (ZZP) a pracownikami etatowymi. Od lat temat tzw. schijnzelfstandigheid – czyli fałszywego samozatrudnienia – budzi kontrowersje. Wiele osób pracuje jak pełnoprawni pracownicy, ale nie korzysta z żadnej ochrony socjalnej, nie ma prawa do urlopu, chorobowego, ani ubezpieczenia od bezrobocia. Projekt VBAR ma to zmienić, proponując nowy zestaw zasad i jednoznaczne kryteria, a przede wszystkim – minimalną stawkę godzinową w wysokości 36 euro, która ma stanowić granicę domniemania stosunku pracy.

Nowa ustawa zakłada, że jeśli samozatrudniony wykonuje zlecenie za mniej niż 36 euro brutto za godzinę, ma prawo powołać się na tzw. prawne domniemanie zatrudnienia. Oznacza to, że to nie on musi udowadniać, iż nie jest pracownikiem, lecz zleceniodawca musi wykazać, że współpraca odbywa się na zasadach faktycznego samozatrudnienia. Jeżeli nie uda się tego wykazać – relacja zostanie uznana za stosunek pracy, a zleceniodawca będzie musiał zastosować wszystkie obowiązki wynikające z prawa pracy, w tym odprowadzanie składek i podatków, wypłata wynagrodzenia zgodnie z CAO, prawo do urlopu, ochrony socjalnej i wypowiedzenia.

Dlaczego akurat 36 euro? Zgodnie z wyliczeniami rządu, osoba samozatrudniona potrzebuje co najmniej 35,43 euro za godzinę, aby pokryć nie tylko bieżące wynagrodzenie, ale także koszty ubezpieczenia zdrowotnego, emerytalnego, rezerwę na urlop i dni wolne od pracy oraz odpowiednie zabezpieczenie na wypadek choroby lub braku zleceń. Kwotę zaokrąglono do 36 euro i ustalono, że będzie ona corocznie waloryzowana w ślad za wzrostem płacy minimalnej i zaokrąglana do pełnych euro. Nie oznacza to, że praca za niższą stawkę będzie zakazana – ale że osoba pracująca za taką stawkę zyskuje prawo do złożenia wniosku o uznanie jej za pracownika etatowego.

Próg 36 euro ma również istotne znaczenie dla rynku, ponieważ pełni funkcję sygnału ostrzegawczego dla firm. Zleceniodawca, który korzysta z usług ZZP za niższą stawkę, powinien dobrze przeanalizować, czy nie naraża się na ryzyko przekształcenia relacji w umowę o pracę. Dla wielu firm oznacza to konieczność przemyślenia polityki współpracy, wycen oraz stosowania standardów umownych i dokumentacyjnych.

Jednocześnie w projekcie VBAR znalazło się wyraźne zobowiązanie do wprowadzenia systemu kryteriów, które mają pomóc ustalić, czy dana relacja jest rzeczywiście formą samozatrudnienia, czy de facto zatrudnieniem. Dotychczasowy stan prawny był pełen niejasności, co prowadziło do niepewności po obu stronach – zarówno wśród przedsiębiorców, jak i u samozatrudnionych. Nowy system wprowadza 10 konkretnych kryteriów – pięć z nich wskazuje na istnienie relacji pracowniczej, a pięć na niezależną działalność gospodarczą. Co ważne – żadne z tych kryteriów nie będzie rozpatrywane oddzielnie, a ocena będzie zawsze całościowa i oparta na rzeczywistych warunkach współpracy, a nie tylko na zapisach w umowie.

Wśród cech sugerujących istnienie stosunku pracy znalazły się: po pierwsze – wykonywanie pracy pod nadzorem lub według ścisłych instrukcji. Jeżeli zleceniodawca wskazuje dokładnie, jak ma być wykonane zadanie, kiedy i w jakim miejscu, a do tego sprawuje stały nadzór – mamy do czynienia z klasycznym podporządkowaniem. Drugą cechą jest brak wpływu na organizację pracy – jeśli ZZP nie decyduje samodzielnie o godzinach i miejscu pracy, pracuje na zmiany według grafiku lub wyznaczonego harmonogramu, nie ma swobody w kolejności działań, to przypomina to relację pracowniczą. Trzecią cechą jest obowiązek osobistego wykonywania pracy – brak możliwości przekazania jej podwykonawcy czy współpracownikowi. Czwartym punktem jest korzystanie z zasobów zleceniodawcy – jeśli wykonawca nie używa własnych narzędzi, komputerów, oprogramowania, czy materiałów, to nie ponosi ryzyka gospodarczego. Ostatnim elementem jest jedno źródło dochodu – jeżeli osoba współpracuje wyłącznie z jednym klientem lub znacząco dominuje on w strukturze przychodów, relacja ta może wskazywać na zależność właściwą pracownikowi.

Z kolei cechy świadczące o przedsiębiorczości to przede wszystkim ponoszenie ryzyka finansowego – np. odpowiedzialność za błędy, opóźnienia, konieczność poprawy wykonanej pracy na własny koszt. Kolejnym elementem jest inwestowanie w działalność – posiadanie własnego sprzętu, opłacanie narzędzi, ubezpieczeń, biura czy strony internetowej. Trzecia cecha to fakturowanie różnych klientów – regularna współpraca z wieloma kontrahentami świadczy o niezależności. Czwarta – swoboda w ustalaniu cen, warunków pracy, zakresu zleceń i terminów – co oznacza, że to samozatrudniony dyktuje warunki, a nie klient. Ostatnia, kluczowa cecha to zewnętrzne oznaki przedsiębiorczości, takie jak: strona internetowa, logo, kanały social media, cennik, polityka prywatności czy warunki współpracy. Tego rodzaju działania wskazują, że dana osoba prowadzi własną markę i jest aktywnym uczestnikiem rynku.


Oto tabela porządkująca te 10 kryteriów:

Wskazuje na stosunek pracy Wskazuje na przedsiębiorczość
Praca pod nadzorem Ryzyko finansowe po stronie ZZP
Brak wpływu na godziny i miejsce pracy Inwestycje we własne środki
Osobiste wykonywanie zlecenia Wiele klientów i zleceń
Korzystanie z narzędzi zleceniodawcy Swoboda ustalania cen i warunków
Praca tylko dla jednego klienta Widoczność rynkowa i marketing

               Ocena relacji będzie przeprowadzana przez Belastingdienst, inspekcję pracy lub – w przypadku sporu – przez sąd. To oznacza, że każda firma zlecająca usługi samozatrudnionemu musi być w stanie wykazać, że warunki współpracy spełniają wymogi prawdziwego ZZP – zwłaszcza gdy stawka wynosi poniżej 36 euro.

               Zgodnie z szacunkami ministerstwa, ponad 15% wszystkich ZZP w Holandii otrzymuje wynagrodzenie poniżej tej granicy, co oznacza, że dziesiątki tysięcy osób może potencjalnie ubiegać się o uznanie ich za pracowników. Dotyczy to szczególnie branż takich jak opieka, edukacja, transport, logistyka, media i usługi porządkowe, gdzie często spotyka się niskie stawki i długotrwałą współpracę z jednym klientem.

Z jednej strony, ustawa VBAR może oznaczać lepszą ochronę i większą stabilność dla najsłabszych uczestników rynku, a z drugiej – może doprowadzić do zmniejszenia liczby zleceń wśród mniej doświadczonych lub tańszych wykonawców. Wiele firm może zrezygnować z korzystania z usług ZZP za niższe stawki, aby uniknąć ryzyka uznania takiej osoby za pracownika. To z kolei może doprowadzić do większej profesjonalizacji rynku, ale też do jego polaryzacji – z jednej strony dobrze zarabiający specjaliści, z drugiej – osoby zmuszone do zawieszenia lub zamknięcia działalności.

               Planowana data wejścia w życie ustawy to 1 lipca 2026 r., co daje jeszcze czas na przygotowanie się do zmian. Do tego czasu firmy, ZZP i instytucje kontrolne będą musiały dostosować swoje procedury, umowy, wyceny i systemy oceny współpracy. Ministerstwo zapowiedziało kampanię informacyjną oraz przewiduje materiały pomocnicze – m.in. wzory umów, testy klasyfikacyjne i infolinie doradcze.

              VBAR to dlugo wyczekiwana ustawa, która wprowadza równowagę i przejrzystość na rynku pracy, chroni najsłabszych wykonawców i zmusza rynek do wyższych standardów. Dla wielu samozatrudnionych będzie to szansa na bezpieczeństwo i lepsze warunki pracy. Dla innych – impuls do przeorganizowania modelu działalności lub podniesienia stawek. Dla firm – konieczność nowego podejścia do zatrudniania i współpracy z freelancerami. Warto już teraz przygotować się na nadchodzące zmiany – zanim staną się obowiązującym prawem.

Ufam ze wyjaśniłam Państwu to w bardzo jasny sposób.

Katarzyna Al-Dulaimi

Zapraszam Cię do odkrycia sekretów prowadzenia udanej firmy w Holandii z "Przewodnikiem Przedsiębiorcy" mojego autorstwa.

Ten esencjonalny e-book zebrał praktyczne porady i wnikliwe spojrzenie na holenderski rynek, kulturę biznesową, rejestrację firmy, podatki, i wiele więcej. Idealny dla obecnych i aspirujących przedsiębiorców, ten przewodnik to Twój klucz do zrozumienia i

odniesienia sukcesu w biznesowym świecie Holandii. Nie przegap tej unikalnej wiedzy, która pomoże Ci rozwinąć swój biznes na nowe horyzonty!





Kup Teraz
Autor: KK Al-Dulaimi 21 maja 2026
Opublikowano też zmiany dla aut dostawczych i ciężarowych.
Autor: KK Al-Dulaimi 18 maja 2026
Tak, to już naprawdę istnieje. Nawet szkoła dziecka może zostać objęta pomocą!
Autor: KK Al-Dulaimi 9 maja 2026
Ostatnia szansa na odzyskanie podatku za lata 2022–2024
Autor: KK Al-Dulaimi 8 maja 2026
Nawet kilkaset euro dodatkowego wsparcia z gminy. Wiele osób nadal o tym nie wie,
Autor: KK Al-Dulaimi 6 maja 2026
Komisja Europejska 29 kwietnia 2026 roku przyjęła rekomendację dotyczącą wspólnego europejskiego systemu weryfikacji wieku w internecie . Oficjalnie chodzi o ochronę dzieci i ograniczenie dostępu do treści dla dorosłych, ale dla wielu osób to kolejny krok w stronę internetu, w którym anonimowość będzie coraz bardziej ograniczana. Unia Europejska chce, aby do końca 2026 roku państwa członkowskie wdrożyły wspólne rozwiązania pozwalające potwierdzać wiek użytkowników online. System ma działać między innymi przy stronach pornograficznych, hazardzie czy innych usługach wymagających ograniczenia wiekowego. Komisja podkreśla, że nie chodzi o pełne ujawnianie danych osobowych, ale o potwierdzenie samego faktu, że użytkownik ma odpowiedni wiek. Według założeń użytkownik miałby korzystać ze specjalnej aplikacji albo przyszłego Europejskiego Portfela Tożsamości Cyfrowej. Przy pierwszej konfiguracji trzeba byłoby potwierdzić swój wiek, na przykład dokumentem tożsamości, aplikacją bankową albo elektronicznym identyfikatorem. Później system miałby przekazywać stronie internetowej wyłącznie informację typu „ta osoba ma ponad 18 lat”, bez podawania imienia, nazwiska czy dokładnej daty urodzenia. Komisja Europejska zapewnia, że rozwiązanie ma chronić prywatność użytkowników i działać zgodnie z zasadą minimalizacji danych. Problem polega jednak na tym, że powstaje zupełnie nowa infrastruktura cyfrowej identyfikacji na poziomie całej Unii Europejskiej. I właśnie to budzi ogromne emocje. Dla jednych to większe bezpieczeństwo i ochrona dzieci. Dla innych moment, w którym internet zaczyna przestawać być anonimową przestrzenią, a coraz bardziej przypomina system oparty na ciągłym potwierdzaniu swojej tożsamości. Coraz więcej osób obawia się, że to początek naprawdę dużej kontroli nad tym, kto, gdzie i co robi w sieci. Bo dzisiaj mówi się o stronach dla dorosłych i ochronie dzieci. Ale wiele osób zadaje pytanie, co będzie dalej. Czy za kilka lat podobne potwierdzenia nie będą wymagane przy mediach społecznościowych, komentowaniu, korzystaniu z platform internetowych albo nawet zwykłym przeglądaniu części treści? Trzeba jasno powiedzieć, że na ten moment Unia Europejska nie zatwierdziła obowiązku logowania dowodem osobistym do całego internetu. Nie ma też prawa mówiącego, że każda strona będzie musiała znać naszą tożsamość. Oficjalnie zatwierdzono kierunek stworzenia wspólnego europejskiego systemu weryfikacji wieku online. Jednocześnie trudno nie zauważyć, że internet krok po kroku zmienia się z miejsca anonimowego w przestrzeń coraz mocniej powiązaną z cyfrową tożsamością użytkownika. Dla jednych to normalny rozwój technologii i większe bezpieczeństwo. Dla innych początek internetu, w którym wejście do wielu miejsc będzie wymagało wcześniejszego potwierdzenia kim jesteś. Komisja Europejska tłumaczy, że rozwiązanie ma chronić dzieci przed niebezpiecznymi treściami oraz wymusić większą odpowiedzialność platform internetowych. Cały projekt jest powiązany z unijnym Digital Services Act oraz przyszłym Europejskim Portfelem Tożsamości Cyfrowej, który ma działać w całej Unii Europejskiej. W praktyce oznacza to, że Europa buduje system cyfrowej identyfikacji, który z czasem może mieć coraz większe znaczenie w codziennym korzystaniu z internetu. I właśnie dlatego temat wywołuje tak duże emocje. Bo nawet jeśli dzisiaj chodzi wyłącznie o weryfikację wieku, wiele osób obawia się, że w przyszłości zakres takich rozwiązań może zostać rozszerzony. Co Wy o tym myślicie? To potrzebna ochrona dzieci i większe bezpieczeństwo w sieci czy jednak kolejny krok w stronę coraz większej kontroli użytkowników internetu?
Autor: KK Al-Dulaimi 5 maja 2026
Mieszkasz lub prowadzisz działalność w Holandii, prędzej czy później możesz spotkać się z pojęciem naheffingsaanslag. Dla wielu osób to moment stresu, bo przychodzi pismo z Belastingdienst z informacją, że trzeba coś dopłacić. Bardzo często pojawia się wtedy pytanie czy to błąd, czy kara, czy coś poszło nie tak. Wyjaśnię Ci to dokładnie i po ludzku, tak żebyś mogła to też spokojnie wytłumaczyć innym albo wykorzystać w swojej sytuacji. Co to jest naheffingsaanslag? Naheffingsaanslag to dodatkowa decyzja podatkowa. Oznacza to, że urząd skarbowy uważa, że masz jeszcze podatek do zapłaty. Nie jest to zwykłe przypomnienie ani propozycja. To oficjalna decyzja, która ma skutki prawne i zawiera konkretną kwotę do zapłaty. Najczęściej dotyczy podatku VAT, podatku dochodowego albo podatków związanych z zatrudnianiem pracowników. Może pojawić się zarówno u przedsiębiorców, jak i u osób prywatnych. Najważniejsze jest to, że naheffingsaanslag nie zawsze oznacza, że faktycznie masz tyle do zapłaty ile jest na piśmie. Bardzo często jest to kwota szacunkowa, którą można jeszcze zmienić. Dlaczego dostajesz naheffingsaanslag? Z mojego doświadczenia wynika, że w zdecydowanej większości przypadków powód jest bardzo prosty i powtarzalny. Najczęstsza sytuacja to brak deklaracji w terminie. Dotyczy to szczególnie VAT. Jeżeli nie złożysz deklaracji na czas, urząd nie czeka bez końca. Sam wylicza podatek i wysyła decyzję. Problem polega na tym, że robi to na podstawie szacunków, które zazwyczaj są zawyżone, najczęstsze przy deklaracjach BTW i Loonhefing Drugi bardzo częsty powód to brak płatności. Zdarza się, że deklaracja została zrobiona poprawnie, ale podatek nie został zapłacony w terminie. W takiej sytuacji urząd również może wystawić naheffingsaanslag, doliczając odsetki. Bardzo dużo osób dostaje naheffingsaanslag przez podatek drogowy, czyli motorrijtuigenbelasting. W takiej sytuacji urząd bardzo szybko reaguje i zamiast zwykłego przypomnienia często dostajesz decyzję z kwotą do zapłaty, która może być wyższa niż sama zaległość, bo dochodzą do tego dodatkowe koszty. Trzecia sytuacja to korekta deklaracji. Na przykład wcześniej miałaś zwrot albo zero do zapłaty, ale po poprawce wychodzi, że jednak powinnaś zapłacić podatek. Wtedy pojawia się nowa decyzja. Czwarty powód to błędy w rozliczeniu. Czasami ktoś wpisze złą kwotę, zapomni o fakturze albo nieprawidłowo odliczy VAT. Po weryfikacji urząd koryguje rozliczenie i wysyła decyzję do zapłaty. Dlaczego kwoty na decyzji są często wysokie? To jest coś, co bardzo często przeraża. Ludzie dostają pismo i widzą kilka albo kilkanaście tysięcy euro do zapłaty. W wielu przypadkach wynika to z tego, że urząd nie miał Twojej deklaracji. W takiej sytuacji nie zgaduje ostrożnie tylko raczej zawyża kwotę. To jest celowe działanie, żeby zmotywować podatnika do złożenia deklaracji. Dlatego bardzo ważne jest, żeby nie traktować tej kwoty jako ostatecznej, tylko jako sygnał, że trzeba działać. Czy można to naprawić? W bardzo wielu przypadkach tak i to jest najważniejsza informacja. Jeżeli naheffingsaanslag powstał dlatego, że nie złożyłaś deklaracji, wystarczy ją złożyć. Po jej złożeniu urząd przelicza wszystko jeszcze raz i dostosowuje kwotę do rzeczywistych danych. Jeżeli problem wynika z błędu, można zrobić korektę. Po korekcie również następuje ponowne przeliczenie. Jeżeli decyzja została już wydana i się z nią nie zgadzasz, masz prawo złożyć bezwaar, czyli sprzeciw. Masz na to zazwyczaj sześć tygodni od daty decyzji. Najgorsze co można zrobić to nic nie zrobić. Wtedy sprawa się nie zatrzyma tylko będzie się pogarszać. Odsetki i kary Naheffingsaanslag bardzo często zawiera dodatkowe koszty. Pierwsze to odsetki podatkowe. Są naliczane za okres, w którym podatek nie był zapłacony. W ostatnich latach potrafią być naprawdę wysokie, więc nie warto tego lekceważyć. Drugie to kara. Najczęściej pojawia się wtedy, gdy deklaracja nie została złożona w terminie albo sytuacja powtarza się kolejny raz. Nie zawsze jest naliczana, ale trzeba się z nią liczyć. I tak na przykład za niezłożenie deklaracji btw kara obecnie to 82 euro, 83 przy loonheffing lub kary od 469 za niełożenie zeznania podatkowego w terminie Warto wiedzieć, że czasami karę można obniżyć lub anulować, jeżeli masz dobre uzasadnienie i zareagujesz odpowiednio szybko. Typowe błędy, które widzę najczęściej. Najczęstszy błąd to ignorowanie pisma. Wiele osób odkłada temat, bo się boi albo nie rozumie sytuacji. Niestety to tylko pogarsza problem. Drugi błąd to brak kontroli nad terminami. W Holandii terminy są bardzo ważne i urząd naprawdę ich pilnuje. Trzeci błąd to poleganie na tym, że księgowy wszystko załatwi. Nawet jeśli masz księgowego, odpowiedzialność za podatki nadal jest po Twojej stronie. Czwarty błąd to brak korekt. Czasami ludzie widzą błąd, ale nic z nim nie robią. A to właśnie korekta często rozwiązuje problem. Jak powinnaś zareagować krok po kroku? Najpierw spokojnie przeczytaj pismo i sprawdź, czego dokładnie dotyczy. Czy chodzi o VAT, podatek dochodowy czy coś innego. Następnie sprawdź, czy deklaracja była złożona i czy została opłacona. To jest kluczowe. Jeżeli deklaracji nie było, zrób ją jak najszybciej. Jeżeli była, sprawdź czy jest poprawna. Jeżeli coś się nie zgadza, zrób korektę albo skontaktuj się z księgowym. Jeżeli nie zgadzasz się z decyzją, złóż bezwaar w terminie. I najważniejsze, nie odkładaj tego na później. Naheffingsaanslag to nie jest koniec świata, tylko sygnał, że coś wymaga Twojej reakcji. W większości przypadków problem wynika z braku deklaracji, opóźnienia w płatności albo błędu w rozliczeniu. Dobra wiadomość jest taka, że bardzo często można to jeszcze naprawić poprzez złożenie deklaracji lub korekty. Zła wiadomość jest taka, że im dłużej czekasz, tym drożej to wychodzi. Jeżeli prowadzisz działalność albo masz jakiekolwiek rozliczenia w Holandii, traktuj takie pisma poważnie, ale nie panikuj. W większości przypadków to sytuacja prosta do rozwiazania, tylko trzeba wiedzieć co zrobić i zareagować na czas. Na koniec życzę Państwu, aby jak najmniej takich niespodzianek trafiało do Waszej skrzynki. A jeśli już się pojawią, żebyście wiedzieli dokładnie, co zrobić i nie dali się zaskoczyć.
Autor: KK Al-Dulaimi 28 kwietnia 2026
Sprawdź zanim zapłacisz!
Autor: KK Al-Dulaimi 24 marca 2026
Czyli projekt ustawy Wet confiscatie criminele goederen.
Autor: KK Al-Dulaimi 4 marca 2026
Sprawdź w kilka minut, czy Twoje dane są w internecie.
Autor: KK Al-Dulaimi 4 marca 2026
W ostatnich miesiącach coraz częściej pojawiają się informacje o stablecoinach. Temat ten zaczyna pojawiać się nie tylko w świecie kryptowalut, ale również w tradycyjnym sektorze bankowym. Coraz więcej dużych instytucji finansowych interesuje się tym rozwiązaniem, a niektóre banki w Europie zaczynają już pracować nad własnymi cyfrowymi monetami powiązanymi z euro. Według informacji medialnych nad podobnymi projektami pracują między innymi duże banki europejskie, w tym także ING. W praktyce oznacza to, że świat tradycyjnych finansów coraz poważniej podchodzi do technologii, która jeszcze kilka lat temu była kojarzona głównie z kryptowalutami.  Właśnie dlatego warto zrozumieć, czym tak naprawdę są stablecoiny i czym różnią się od typowych kryptowalut, o których słyszymy od lat. Stablecoin to szczególny rodzaj kryptowaluty. W przeciwieństwie do większości znanych kryptowalut jego wartość ma pozostawać możliwie stabilna. Nazwa nie jest przypadkowa, ponieważ słowo „stable” oznacza stabilny. O ile ceny kryptowalut takich jak Bitcoin czy Ethereum mogą w krótkim czasie bardzo mocno rosnąć lub spadać, o tyle stablecoin ma utrzymywać wartość zbliżoną do konkretnej waluty lub aktywa. Najczęściej jest to dolar amerykański lub euro. W praktyce oznacza to, że jeden stablecoin ma mieć wartość zbliżoną do jednego dolara lub jednego euro. Dzięki temu jego cena nie powinna podlegać dużym wahaniom, które są typowe dla innych kryptowalut. Aby zrozumieć, dlaczego stablecoiny w ogóle powstały, trzeba najpierw spojrzeć na problem zmienności rynku kryptowalut. Wartość wielu kryptowalut potrafi w ciągu jednego dnia zmienić się nawet o kilkanaście procent. Dla inwestorów może to oznaczać zarówno duże zyski, jak i duże straty. Dla osób, które chcą po prostu przechować wartość lub dokonać płatności, taka zmienność jest jednak dużym problemem. Stablecoiny zostały stworzone właśnie po to, aby rozwiązać ten problem. Ich celem jest połączenie dwóch światów. Z jednej strony wykorzystują technologię blockchain i mogą być przesyłane tak jak kryptowaluty. Z drugiej strony ich wartość ma być powiązana z czymś bardziej stabilnym, na przykład z tradycyjną walutą. W wielu przypadkach stablecoiny są zabezpieczone realnymi aktywami. Oznacza to, że instytucja emitująca taki token deklaruje, że za każdą jednostkę stablecoina posiada w rezerwie odpowiednią ilość pieniędzy lub innych aktywów. Najczęściej są to dolary lub obligacje skarbowe. W teorii oznacza to, że jeden token powinien zawsze odpowiadać jednej jednostce waluty. Istnieją również inne modele działania stablecoinów. Niektóre są zabezpieczone innymi kryptowalutami, a jeszcze inne wykorzystują specjalne algorytmy regulujące podaż na rynku. Jednak to właśnie stablecoiny powiązane z walutami tradycyjnymi są obecnie najbardziej popularne. Stablecoiny zaczęły odgrywać bardzo ważną rolę w świecie kryptowalut. Są często wykorzystywane przez osoby handlujące na giełdach kryptowalut. Pozwalają one na szybkie przenoszenie wartości między różnymi kryptowalutami bez konieczności zamieniania środków na tradycyjne pieniądze w banku. Dzięki temu handel może być szybszy i prostszy. Oprócz tego stablecoiny są wykorzystywane do przelewów międzynarodowych oraz w systemach finansów zdecentralizowanych, czyli tak zwanym DeFi. W takich systemach mogą służyć do udzielania pożyczek, przechowywania wartości lub jako element bardziej złożonych usług finansowych. Co ciekawe, temat stablecoinów coraz bardziej interesuje również tradycyjne instytucje finansowe. Banki i instytucje w Europie zaczynają analizować możliwość tworzenia własnych cyfrowych monet powiązanych z euro. Tego typu projekty mają na celu stworzenie cyfrowej formy pieniądza, która byłaby stabilna i jednocześnie mogłaby korzystać z nowoczesnych technologii płatniczych. Równocześnie pojawiają się również prywatne projekty stablecoinów. Przykładem jest między innymi PayPal, który uruchomił własnego stablecoina o nazwie PayPal USD. Jest to cyfrowy token powiązany z dolarem amerykańskim, który ma umożliwiać dokonywanie płatności w świecie kryptowalut przy zachowaniu stabilności wartości. Warto jednak pamiętać, że mimo nazwy stablecoin nie oznacza całkowitego braku ryzyka. Stabilność takiej kryptowaluty zależy od wielu czynników, w tym od jakości zabezpieczenia, zaufania rynku oraz sposobu działania całego systemu. Historia kryptowalut pokazuje, że niektóre projekty stablecoinów w przeszłości traciły powiązanie z walutą, do której były przypisane. Dlatego najważniejsze jest zrozumienie, że stablecoin jest narzędziem finansowym, które ma określony cel – zapewnienie stabilniejszej wartości w świecie kryptowalut. Nie jest to jednak magiczne rozwiązanie pozbawione ryzyka. Można jednak zauważyć wyraźny trend. Stablecoiny coraz częściej pojawiają się w dyskusjach o przyszłości finansów. Zainteresowanie nimi rośnie nie tylko wśród inwestorów kryptowalutowych, ale również wśród banków, instytucji finansowych oraz rządów. Wszystko wskazuje na to, że w najbliższych latach cyfrowe formy pieniądza będą odgrywać coraz większą rolę w globalnym systemie finansowym. Dlatego warto wiedzieć, czym są stablecoiny i jak działają, ponieważ mogą one stać się jednym z elementów przyszłego systemu płatności.
Autor: KK Al-Dulaimi 23 lutego 2026
Politycy +18%, pracownicy +2%. Czy to jest ta sama Holandia?
Autor: K.K Al-Dulaimi 15 lutego 2026
Holenderski rząd planuje poważne zmiany w systemie zasiłku dla bezrobotnych (WW). Według wyliczeń związków zawodowych FNV i CNV część osób może w przyszłości otrzymywać nawet do 900 euro brutto miesięcznie mniej niż obecnie. To nie jest drobna korekta techniczna, ale zmiana, która może realnie wpłynąć na bezpieczeństwo finansowe tysięcy rodzin. Jednym z głównych elementów reformy jest skrócenie maksymalnego okresu pobierania zasiłku. Dziś maksymalna długość WW wynosi 24 miesiące. Nowe plany zakładają skrócenie tego okresu do 12 miesięcy. Oznacza to, że osoby z wieloletnim stażem pracy, które w razie utraty zatrudnienia mogły liczyć na dwuletnie wsparcie, w przyszłości otrzymają je tylko przez rok. Zmiany dotkną szczególnie osoby w wieku powyżej 50/55 lat, które statystycznie najtrudniej znajdują nową pracę. Dla nich skrócenie świadczenia o pełne 12 miesięcy może oznaczać utratę dziesiątek tysięcy euro. Z wyliczeń CNV wynika, że starszy, dobrze zarabiający pracownik może stracić nawet około 66 tysięcy euro w całym okresie bezrobocia w porównaniu do obecnych zasad. Drugim istotnym elementem reformy jest obniżenie maksymalnej wysokości świadczenia. Zasiłek WW jest obliczany na podstawie wcześniejszego wynagrodzenia, ale obowiązuje górny limit. Obecnie maksymalne świadczenie wynosi około 4600 euro brutto miesięcznie. Po zmianach limit ten miałby spaść do około 3700 euro brutto. W praktyce oznacza to, że osoby zarabiające około 5000 euro brutto miesięcznie, wliczając wakacyjne dodatki i ewentualną trzynastą pensję, w przypadku utraty pracy otrzymają nawet do 900 euro miesięcznie mniej niż dziś. Rząd argumentuje, że system ma być krótszy, ale częściowo wyższy w pierwszych miesiącach bezrobocia. Jednak analiza planów pokazuje, że ewentualne podwyższenie świadczenia dotyczyłoby tylko pierwszych dwóch miesięcy i miałoby wejść w życie później niż same cięcia. Oznacza to, że realne oszczędności budżetowe, szacowane na około półtora miliarda euro, wynikają przede wszystkim z ograniczenia długości i maksymalnej wysokości wypłat. Zmiany obejmują również warunki uzyskania prawa do zasiłku. Obecnie, aby otrzymać WW, trzeba przepracować 26 z ostatnich 36 tygodni przed utratą pracy. Nowa propozycja zakłada zaostrzenie tego wymogu do 42 z ostatnich 52 tygodni. To szczególnie dotknie osoby pracujące sezonowo, na krótkich kontraktach lub w systemie elastycznym. Według związków zawodowych właśnie ta grupa najbardziej potrzebuje zasiłku jako pomostu między jednym a drugim zatrudnieniem. Kolejna istotna zmiana dotyczy długości stażu pracy potrzebnego do uzyskania pełnych 12 miesięcy zasiłku. Obecnie, aby mieć prawo do roku WW, trzeba przepracować około 14 lat. Według nowych planów wymagany staż miałby wzrosnąć do 24 lat. Oznacza to, że osoba w wieku około 35 lat, która dziś mogłaby liczyć na rok wsparcia, w przyszłości po 14 latach pracy miałaby prawo tylko do około siedmiu miesięcy zasiłku. Z wyliczeń FNV wynika, że około jedna czwarta osób, które dziś otrzymują WW, otrzymywałaby niższe świadczenie, gdyby nowe przepisy już obowiązywały. Związki zawodowe ostrzegają, że w połączeniu z możliwymi masowymi zwolnieniami w dużych firmach, takich jak Heineken, ING czy ASML, może to prowadzić do wzrostu problemów finansowych wśród klasy średniej. Rząd podkreśla, że nowe zasady mają dotyczyć osób, które dopiero w przyszłości stracą pracę. Obecne przypadki mają zachować dotychczasowe warunki. Jednak dla wszystkich aktywnych zawodowo pracowników oznacza to jedno: w razie utraty pracy system wsparcia będzie mniej korzystny niż dotychczas. Dla Polaków w Holandii temat jest szczególnie istotny. Wielu rodaków pracuje w sektorach opartych na umowach tymczasowych, projektowych lub sezonowych. Zaostrzenie wymogów i skrócenie okresu wypłat może sprawić, że część osób w ogóle nie zakwalifikuje się do zasiłku lub otrzyma go na znacznie krótszy czas. W realiach wysokich czynszów, kredytów hipotecznych i rosnących kosztów życia taka zmiana może mieć poważne konsekwencje. System socjalny w Holandii przez lata był postrzegany jako stabilny i przewidywalny. Obecne plany pokazują jednak, że również tutaj zasady mogą ulec znacznemu zaostrzeniu. Dlatego kluczowe staje się świadome planowanie finansowe, budowanie poduszki bezpieczeństwa i dokładna znajomość swoich praw. Wiedza w tym przypadku naprawdę daje przewagę. Im wcześniej zrozumiemy, jak mogą wyglądać nowe realia, tym lepiej możemy się do nich przygotować. Super, teraz jest bardzo fajnie napisane. A teraz zrób tabelkę porównawczą, jakie są przepisy, jakie są wymogi teraz i jak będzie w przyszłości.
Więcej wpisów