Nowe przepisy dla przedsiębiorców w Holandii od 1 lipca 2026.

KK Al-Dulaimi • 8 czerwca 2026

Jakie zmiany nadchodzą i kto odczuje je najbardziej?

Od 1 lipca 2026 roku w Holandii zaczyna obowiązywać kolejna seria zmian prawnych dotyczących przedsiębiorców. Część z nich jest efektem krajowych decyzji rządu, inne wynikają bezpośrednio z nowych regulacji Unii Europejskiej. Wiele osób słyszy o nowych przepisach, ale nie zawsze wie, jak przełożą się one na codzienne prowadzenie firmy. Dlatego przyjrzyjmy się najważniejszym zmianom i sprawdźmy, co mogą oznaczać w praktyce.


Vrachtwagenheffing – nowa opłata drogowa dla pojazdów N2 i N3

Jedną z największych zmian jest wprowadzenie holenderskiej opłaty drogowej dla pojazdów ciężarowych, czyli tzw. vrachtwagenheffing. W mediach najczęściej mówi się o opłacie dla ciężarówek od 3,5 tony, jednak takie uproszczenie może wprowadzać przedsiębiorców w błąd.

W praktyce znaczenie ma przede wszystkim kategoria pojazdu wpisana w dowodzie rejestracyjnym. Nowe przepisy obejmują pojazdy kategorii N2 oraz N3. Oznacza to, że nie chodzi wyłącznie o klasyczne ciężarówki z naczepami. Opłata może objąć również część większych samochodów dostawczych, pojazdów specjalistycznych oraz amerykańskich pick-upów wykorzystywanych w działalności gospodarczej.

Wielu przedsiębiorców korzystających z pojazdów takich jak RAM, Ford F-150 czy cięższe wersje pick-upów może być zaskoczonych, że ich pojazd został zarejestrowany właśnie jako N2. Warto sprawdzić tę informację już teraz.

Stawka opłaty będzie zależała od liczby przejechanych kilometrów, klasy emisji spalin oraz masy pojazdu. Średnio mówi się o około 20 eurocentach za kilometr. Dla firmy pokonującej 50.000 kilometrów rocznie może to oznaczać dodatkowy koszt rzędu nawet 10.000 euro rocznie na jeden pojazd.


Inteligentne tachografy również dla lżejszych pojazdów

Od 1 lipca rozszerzony zostaje również obowiązek stosowania inteligentnych tachografów drugiej generacji. Dotyczy to pojazdów od 2500 kg wykonujących transport międzynarodowy.

Nowoczesny tachograf zapisuje nie tylko czas jazdy i odpoczynku kierowcy. Rejestruje również przekroczenia granic, położenie pojazdu oraz dane umożliwiające zdalną kontrolę przez służby.

Dla przedsiębiorców wykonujących transport międzynarodowy oznacza to konieczność sprawdzenia, czy posiadane pojazdy spełniają nowe wymagania. Brak odpowiedniego urządzenia może skutkować mandatami oraz problemami podczas kontroli drogowych w innych krajach Unii Europejskiej.


Koniec telefonów do klientów bez zgody

Wielu przedsiębiorców pozyskuje klientów przez telefon. Od 1 lipca będzie to znacznie trudniejsze.

Nowe przepisy oznaczają, że firma nie będzie mogła zadzwonić do potencjalnego klienta, jeżeli wcześniej nie uzyskała jego wyraźnej zgody marketingowej. Dotychczas funkcjonowały różne wyjątki pozwalające na taki kontakt.

Dla wielu firm oznacza to konieczność przebudowania strategii sprzedażowej. Coraz większego znaczenia nabierać będą newslettery, kampanie w mediach społecznościowych, reklamy internetowe oraz budowanie własnych baz klientów opartych na zgodach zgodnych z RODO.

Przedsiębiorcy powinni również sprawdzić, czy zgody marketingowe, które już posiadają, spełniają aktualne wymagania prawne.


Koniec zwolnienia celnego dla przesyłek do 150 euro

To zmiana, która może szczególnie zainteresować właścicieli sklepów internetowych.

Przez lata przesyłki importowane spoza Unii Europejskiej o wartości do 150 euro korzystały ze zwolnienia z należności celnych. System ten zostanie zlikwidowany.

Oznacza to, że przedsiębiorcy sprowadzający towary z Chin, Turcji, Wielkiej Brytanii czy Stanów Zjednoczonych zapłacą dodatkowe opłaty nawet przy niewielkich zamówieniach.

Dodatkowo Komisja Europejska planuje wprowadzenie opłaty administracyjnej za obsługę małych przesyłek. Obecnie mówi się o około 2 euro opłaty administracyjnej oraz 3 euro opłaty za zgłoszenie celne dla każdej kategorii produktu znajdującej się w przesyłce.

Dla sklepów internetowych oznacza to dalszy wzrost kosztów prowadzenia działalności i możliwe podwyżki cen.


Cyberbeveiligingswet i NIS2 – cyberbezpieczeństwo staje się obowiązkiem

To prawdopodobnie jedna z najważniejszych zmian dla przedsiębiorców w najbliższych latach.

Cyberbeveiligingswet jest holenderskim odpowiednikiem europejskiej dyrektywy NIS2. Celem nowych przepisów jest zwiększenie odporności firm na cyberataki.

W praktyce oznacza to, że coraz więcej przedsiębiorców będzie musiało zadbać o profesjonalne zabezpieczenie swoich systemów informatycznych.

Jeżeli Twoja firma współpracuje z bankami, szpitalami, operatorami energetycznymi, firmami logistycznymi, instytucjami publicznymi lub dużymi korporacjami, możesz zostać poproszony o wykazanie, że odpowiednio chronisz dane swoich klientów.

Coraz częściej standardem będą:

  • uwierzytelnianie dwuskładnikowe (2FA),
  • regularne kopie zapasowe,
  • szyfrowanie danych,
  • procedury reagowania na cyberataki,
  • szkolenia pracowników z rozpoznawania phishingu,
  • dokumentacja dotycząca bezpieczeństwa IT.

Warto pamiętać, że obecnie większość cyberataków nie jest kierowana przeciwko wielkim korporacjom, ale właśnie przeciwko małym i średnim przedsiębiorstwom, które często posiadają słabsze zabezpieczenia.


Nowe przepisy dotyczące opakowań – PPWR

Od sierpnia 2026 roku zacznie obowiązywać europejskie rozporządzenie PPWR dotyczące opakowań.

Nie oznacza to jednak, że od jednego dnia wszystkie firmy będą musiały wymienić opakowania. Wiele zmian będzie wdrażanych stopniowo przez kolejne lata.

Kierunek jest jednak jasny. Unia Europejska chce ograniczyć ilość zbędnych opakowań i zwiększyć poziom recyklingu.

W praktyce przedsiębiorcy powinni przygotować się na:

  • ograniczanie nadmiernych opakowań,
  • większy udział materiałów nadających się do recyklingu,
  • stopniowe odchodzenie od niektórych rodzajów plastiku,
  • obowiązek projektowania opakowań łatwiejszych do ponownego przetworzenia,
  • większe wymagania dotyczące oznaczeń dla konsumentów.

Szczególnie sklepy internetowe mogą zostać zmuszone do ograniczenia zbyt dużych kartonów, wielowarstwowych opakowań czy trudnych do recyklingu mieszanek materiałów.


Koniec pustych haseł ekologicznych

Od września 2026 roku przedsiębiorcy będą musieli być w stanie udowodnić swoje deklaracje ekologiczne.

Jeżeli na stronie internetowej lub w reklamie pojawiają się hasła typu „eko”, „przyjazny środowisku”, „neutralny klimatycznie”, „zielony produkt” czy „zrównoważona produkcja”, firma powinna posiadać konkretne dowody potwierdzające te twierdzenia.

Nie będzie już wystarczające samo używanie modnych haseł marketingowych.

Organy nadzoru będą mogły wymagać przedstawienia dokumentacji, certyfikatów lub badań potwierdzających deklarowane właściwości produktu.



Coraz więcej obowiązków dla przedsiębiorców

Patrząc na wszystkie nadchodzące zmiany, można zauważyć wspólny kierunek. Holandia i Unia Europejska stawiają na większą kontrolę, cyfryzację, bezpieczeństwo oraz ochronę środowiska. Oznacza to nie tylko nowe obowiązki administracyjne, ale również dodatkowe koszty dla wielu przedsiębiorców.

Dlatego warto już dziś sprawdzić, które z nowych regulacji mogą dotyczyć Twojej firmy. Im wcześniej przygotujesz się do zmian, tym mniejsze ryzyko nieprzyjemnych niespodzianek po 1 lipca 2026 roku.

Zapraszam Cię do odkrycia sekretów prowadzenia udanej firmy w Holandii z "Przewodnikiem Przedsiębiorcy" mojego autorstwa.

Ten esencjonalny e-book zebrał praktyczne porady i wnikliwe spojrzenie na holenderski rynek, kulturę biznesową, rejestrację firmy, podatki, i wiele więcej. Idealny dla obecnych i aspirujących przedsiębiorców, ten przewodnik to Twój klucz do zrozumienia i

odniesienia sukcesu w biznesowym świecie Holandii. Nie przegap tej unikalnej wiedzy, która pomoże Ci rozwinąć swój biznes na nowe horyzonty!





Kup Teraz
Czy Twoja firma przetrwa 72 godziny bez prądu i internetu? Holenderski rząd apeluje do przedsiębiorc
Autor: KK Al-Dulaimi 8 czerwca 2026
Holenderski rząd zachęca przedsiębiorców do przygotowania planu awaryjnego na wypadek awarii prądu, internetu i telefonii. Sprawdź, jak zabezpieczyć swoją firmę na 72 godziny kryzysu.
Autor: KK Al-Dulaimi 21 maja 2026
Opublikowano też zmiany dla aut dostawczych i ciężarowych.
Autor: KK Al-Dulaimi 18 maja 2026
Tak, to już naprawdę istnieje. Nawet szkoła dziecka może zostać objęta pomocą!
Autor: KK Al-Dulaimi 9 maja 2026
Ostatnia szansa na odzyskanie podatku za lata 2022–2024
Autor: KK Al-Dulaimi 8 maja 2026
Nawet kilkaset euro dodatkowego wsparcia z gminy. Wiele osób nadal o tym nie wie,
Autor: KK Al-Dulaimi 6 maja 2026
Komisja Europejska 29 kwietnia 2026 roku przyjęła rekomendację dotyczącą wspólnego europejskiego systemu weryfikacji wieku w internecie . Oficjalnie chodzi o ochronę dzieci i ograniczenie dostępu do treści dla dorosłych, ale dla wielu osób to kolejny krok w stronę internetu, w którym anonimowość będzie coraz bardziej ograniczana. Unia Europejska chce, aby do końca 2026 roku państwa członkowskie wdrożyły wspólne rozwiązania pozwalające potwierdzać wiek użytkowników online. System ma działać między innymi przy stronach pornograficznych, hazardzie czy innych usługach wymagających ograniczenia wiekowego. Komisja podkreśla, że nie chodzi o pełne ujawnianie danych osobowych, ale o potwierdzenie samego faktu, że użytkownik ma odpowiedni wiek. Według założeń użytkownik miałby korzystać ze specjalnej aplikacji albo przyszłego Europejskiego Portfela Tożsamości Cyfrowej. Przy pierwszej konfiguracji trzeba byłoby potwierdzić swój wiek, na przykład dokumentem tożsamości, aplikacją bankową albo elektronicznym identyfikatorem. Później system miałby przekazywać stronie internetowej wyłącznie informację typu „ta osoba ma ponad 18 lat”, bez podawania imienia, nazwiska czy dokładnej daty urodzenia. Komisja Europejska zapewnia, że rozwiązanie ma chronić prywatność użytkowników i działać zgodnie z zasadą minimalizacji danych. Problem polega jednak na tym, że powstaje zupełnie nowa infrastruktura cyfrowej identyfikacji na poziomie całej Unii Europejskiej. I właśnie to budzi ogromne emocje. Dla jednych to większe bezpieczeństwo i ochrona dzieci. Dla innych moment, w którym internet zaczyna przestawać być anonimową przestrzenią, a coraz bardziej przypomina system oparty na ciągłym potwierdzaniu swojej tożsamości. Coraz więcej osób obawia się, że to początek naprawdę dużej kontroli nad tym, kto, gdzie i co robi w sieci. Bo dzisiaj mówi się o stronach dla dorosłych i ochronie dzieci. Ale wiele osób zadaje pytanie, co będzie dalej. Czy za kilka lat podobne potwierdzenia nie będą wymagane przy mediach społecznościowych, komentowaniu, korzystaniu z platform internetowych albo nawet zwykłym przeglądaniu części treści? Trzeba jasno powiedzieć, że na ten moment Unia Europejska nie zatwierdziła obowiązku logowania dowodem osobistym do całego internetu. Nie ma też prawa mówiącego, że każda strona będzie musiała znać naszą tożsamość. Oficjalnie zatwierdzono kierunek stworzenia wspólnego europejskiego systemu weryfikacji wieku online. Jednocześnie trudno nie zauważyć, że internet krok po kroku zmienia się z miejsca anonimowego w przestrzeń coraz mocniej powiązaną z cyfrową tożsamością użytkownika. Dla jednych to normalny rozwój technologii i większe bezpieczeństwo. Dla innych początek internetu, w którym wejście do wielu miejsc będzie wymagało wcześniejszego potwierdzenia kim jesteś. Komisja Europejska tłumaczy, że rozwiązanie ma chronić dzieci przed niebezpiecznymi treściami oraz wymusić większą odpowiedzialność platform internetowych. Cały projekt jest powiązany z unijnym Digital Services Act oraz przyszłym Europejskim Portfelem Tożsamości Cyfrowej, który ma działać w całej Unii Europejskiej. W praktyce oznacza to, że Europa buduje system cyfrowej identyfikacji, który z czasem może mieć coraz większe znaczenie w codziennym korzystaniu z internetu. I właśnie dlatego temat wywołuje tak duże emocje. Bo nawet jeśli dzisiaj chodzi wyłącznie o weryfikację wieku, wiele osób obawia się, że w przyszłości zakres takich rozwiązań może zostać rozszerzony. Co Wy o tym myślicie? To potrzebna ochrona dzieci i większe bezpieczeństwo w sieci czy jednak kolejny krok w stronę coraz większej kontroli użytkowników internetu?
Autor: KK Al-Dulaimi 5 maja 2026
Mieszkasz lub prowadzisz działalność w Holandii, prędzej czy później możesz spotkać się z pojęciem naheffingsaanslag. Dla wielu osób to moment stresu, bo przychodzi pismo z Belastingdienst z informacją, że trzeba coś dopłacić. Bardzo często pojawia się wtedy pytanie czy to błąd, czy kara, czy coś poszło nie tak. Wyjaśnię Ci to dokładnie i po ludzku, tak żebyś mogła to też spokojnie wytłumaczyć innym albo wykorzystać w swojej sytuacji. Co to jest naheffingsaanslag? Naheffingsaanslag to dodatkowa decyzja podatkowa. Oznacza to, że urząd skarbowy uważa, że masz jeszcze podatek do zapłaty. Nie jest to zwykłe przypomnienie ani propozycja. To oficjalna decyzja, która ma skutki prawne i zawiera konkretną kwotę do zapłaty. Najczęściej dotyczy podatku VAT, podatku dochodowego albo podatków związanych z zatrudnianiem pracowników. Może pojawić się zarówno u przedsiębiorców, jak i u osób prywatnych. Najważniejsze jest to, że naheffingsaanslag nie zawsze oznacza, że faktycznie masz tyle do zapłaty ile jest na piśmie. Bardzo często jest to kwota szacunkowa, którą można jeszcze zmienić. Dlaczego dostajesz naheffingsaanslag? Z mojego doświadczenia wynika, że w zdecydowanej większości przypadków powód jest bardzo prosty i powtarzalny. Najczęstsza sytuacja to brak deklaracji w terminie. Dotyczy to szczególnie VAT. Jeżeli nie złożysz deklaracji na czas, urząd nie czeka bez końca. Sam wylicza podatek i wysyła decyzję. Problem polega na tym, że robi to na podstawie szacunków, które zazwyczaj są zawyżone, najczęstsze przy deklaracjach BTW i Loonhefing Drugi bardzo częsty powód to brak płatności. Zdarza się, że deklaracja została zrobiona poprawnie, ale podatek nie został zapłacony w terminie. W takiej sytuacji urząd również może wystawić naheffingsaanslag, doliczając odsetki. Bardzo dużo osób dostaje naheffingsaanslag przez podatek drogowy, czyli motorrijtuigenbelasting. W takiej sytuacji urząd bardzo szybko reaguje i zamiast zwykłego przypomnienia często dostajesz decyzję z kwotą do zapłaty, która może być wyższa niż sama zaległość, bo dochodzą do tego dodatkowe koszty. Trzecia sytuacja to korekta deklaracji. Na przykład wcześniej miałaś zwrot albo zero do zapłaty, ale po poprawce wychodzi, że jednak powinnaś zapłacić podatek. Wtedy pojawia się nowa decyzja. Czwarty powód to błędy w rozliczeniu. Czasami ktoś wpisze złą kwotę, zapomni o fakturze albo nieprawidłowo odliczy VAT. Po weryfikacji urząd koryguje rozliczenie i wysyła decyzję do zapłaty. Dlaczego kwoty na decyzji są często wysokie? To jest coś, co bardzo często przeraża. Ludzie dostają pismo i widzą kilka albo kilkanaście tysięcy euro do zapłaty. W wielu przypadkach wynika to z tego, że urząd nie miał Twojej deklaracji. W takiej sytuacji nie zgaduje ostrożnie tylko raczej zawyża kwotę. To jest celowe działanie, żeby zmotywować podatnika do złożenia deklaracji. Dlatego bardzo ważne jest, żeby nie traktować tej kwoty jako ostatecznej, tylko jako sygnał, że trzeba działać. Czy można to naprawić? W bardzo wielu przypadkach tak i to jest najważniejsza informacja. Jeżeli naheffingsaanslag powstał dlatego, że nie złożyłaś deklaracji, wystarczy ją złożyć. Po jej złożeniu urząd przelicza wszystko jeszcze raz i dostosowuje kwotę do rzeczywistych danych. Jeżeli problem wynika z błędu, można zrobić korektę. Po korekcie również następuje ponowne przeliczenie. Jeżeli decyzja została już wydana i się z nią nie zgadzasz, masz prawo złożyć bezwaar, czyli sprzeciw. Masz na to zazwyczaj sześć tygodni od daty decyzji. Najgorsze co można zrobić to nic nie zrobić. Wtedy sprawa się nie zatrzyma tylko będzie się pogarszać. Odsetki i kary Naheffingsaanslag bardzo często zawiera dodatkowe koszty. Pierwsze to odsetki podatkowe. Są naliczane za okres, w którym podatek nie był zapłacony. W ostatnich latach potrafią być naprawdę wysokie, więc nie warto tego lekceważyć. Drugie to kara. Najczęściej pojawia się wtedy, gdy deklaracja nie została złożona w terminie albo sytuacja powtarza się kolejny raz. Nie zawsze jest naliczana, ale trzeba się z nią liczyć. I tak na przykład za niezłożenie deklaracji btw kara obecnie to 82 euro, 83 przy loonheffing lub kary od 469 za niełożenie zeznania podatkowego w terminie Warto wiedzieć, że czasami karę można obniżyć lub anulować, jeżeli masz dobre uzasadnienie i zareagujesz odpowiednio szybko. Typowe błędy, które widzę najczęściej. Najczęstszy błąd to ignorowanie pisma. Wiele osób odkłada temat, bo się boi albo nie rozumie sytuacji. Niestety to tylko pogarsza problem. Drugi błąd to brak kontroli nad terminami. W Holandii terminy są bardzo ważne i urząd naprawdę ich pilnuje. Trzeci błąd to poleganie na tym, że księgowy wszystko załatwi. Nawet jeśli masz księgowego, odpowiedzialność za podatki nadal jest po Twojej stronie. Czwarty błąd to brak korekt. Czasami ludzie widzą błąd, ale nic z nim nie robią. A to właśnie korekta często rozwiązuje problem. Jak powinnaś zareagować krok po kroku? Najpierw spokojnie przeczytaj pismo i sprawdź, czego dokładnie dotyczy. Czy chodzi o VAT, podatek dochodowy czy coś innego. Następnie sprawdź, czy deklaracja była złożona i czy została opłacona. To jest kluczowe. Jeżeli deklaracji nie było, zrób ją jak najszybciej. Jeżeli była, sprawdź czy jest poprawna. Jeżeli coś się nie zgadza, zrób korektę albo skontaktuj się z księgowym. Jeżeli nie zgadzasz się z decyzją, złóż bezwaar w terminie. I najważniejsze, nie odkładaj tego na później. Naheffingsaanslag to nie jest koniec świata, tylko sygnał, że coś wymaga Twojej reakcji. W większości przypadków problem wynika z braku deklaracji, opóźnienia w płatności albo błędu w rozliczeniu. Dobra wiadomość jest taka, że bardzo często można to jeszcze naprawić poprzez złożenie deklaracji lub korekty. Zła wiadomość jest taka, że im dłużej czekasz, tym drożej to wychodzi. Jeżeli prowadzisz działalność albo masz jakiekolwiek rozliczenia w Holandii, traktuj takie pisma poważnie, ale nie panikuj. W większości przypadków to sytuacja prosta do rozwiazania, tylko trzeba wiedzieć co zrobić i zareagować na czas. Na koniec życzę Państwu, aby jak najmniej takich niespodzianek trafiało do Waszej skrzynki. A jeśli już się pojawią, żebyście wiedzieli dokładnie, co zrobić i nie dali się zaskoczyć.
Autor: KK Al-Dulaimi 28 kwietnia 2026
Sprawdź zanim zapłacisz!
Autor: KK Al-Dulaimi 24 marca 2026
Czyli projekt ustawy Wet confiscatie criminele goederen.
Autor: KK Al-Dulaimi 4 marca 2026
Sprawdź w kilka minut, czy Twoje dane są w internecie.
Autor: KK Al-Dulaimi 4 marca 2026
W ostatnich miesiącach coraz częściej pojawiają się informacje o stablecoinach. Temat ten zaczyna pojawiać się nie tylko w świecie kryptowalut, ale również w tradycyjnym sektorze bankowym. Coraz więcej dużych instytucji finansowych interesuje się tym rozwiązaniem, a niektóre banki w Europie zaczynają już pracować nad własnymi cyfrowymi monetami powiązanymi z euro. Według informacji medialnych nad podobnymi projektami pracują między innymi duże banki europejskie, w tym także ING. W praktyce oznacza to, że świat tradycyjnych finansów coraz poważniej podchodzi do technologii, która jeszcze kilka lat temu była kojarzona głównie z kryptowalutami.  Właśnie dlatego warto zrozumieć, czym tak naprawdę są stablecoiny i czym różnią się od typowych kryptowalut, o których słyszymy od lat. Stablecoin to szczególny rodzaj kryptowaluty. W przeciwieństwie do większości znanych kryptowalut jego wartość ma pozostawać możliwie stabilna. Nazwa nie jest przypadkowa, ponieważ słowo „stable” oznacza stabilny. O ile ceny kryptowalut takich jak Bitcoin czy Ethereum mogą w krótkim czasie bardzo mocno rosnąć lub spadać, o tyle stablecoin ma utrzymywać wartość zbliżoną do konkretnej waluty lub aktywa. Najczęściej jest to dolar amerykański lub euro. W praktyce oznacza to, że jeden stablecoin ma mieć wartość zbliżoną do jednego dolara lub jednego euro. Dzięki temu jego cena nie powinna podlegać dużym wahaniom, które są typowe dla innych kryptowalut. Aby zrozumieć, dlaczego stablecoiny w ogóle powstały, trzeba najpierw spojrzeć na problem zmienności rynku kryptowalut. Wartość wielu kryptowalut potrafi w ciągu jednego dnia zmienić się nawet o kilkanaście procent. Dla inwestorów może to oznaczać zarówno duże zyski, jak i duże straty. Dla osób, które chcą po prostu przechować wartość lub dokonać płatności, taka zmienność jest jednak dużym problemem. Stablecoiny zostały stworzone właśnie po to, aby rozwiązać ten problem. Ich celem jest połączenie dwóch światów. Z jednej strony wykorzystują technologię blockchain i mogą być przesyłane tak jak kryptowaluty. Z drugiej strony ich wartość ma być powiązana z czymś bardziej stabilnym, na przykład z tradycyjną walutą. W wielu przypadkach stablecoiny są zabezpieczone realnymi aktywami. Oznacza to, że instytucja emitująca taki token deklaruje, że za każdą jednostkę stablecoina posiada w rezerwie odpowiednią ilość pieniędzy lub innych aktywów. Najczęściej są to dolary lub obligacje skarbowe. W teorii oznacza to, że jeden token powinien zawsze odpowiadać jednej jednostce waluty. Istnieją również inne modele działania stablecoinów. Niektóre są zabezpieczone innymi kryptowalutami, a jeszcze inne wykorzystują specjalne algorytmy regulujące podaż na rynku. Jednak to właśnie stablecoiny powiązane z walutami tradycyjnymi są obecnie najbardziej popularne. Stablecoiny zaczęły odgrywać bardzo ważną rolę w świecie kryptowalut. Są często wykorzystywane przez osoby handlujące na giełdach kryptowalut. Pozwalają one na szybkie przenoszenie wartości między różnymi kryptowalutami bez konieczności zamieniania środków na tradycyjne pieniądze w banku. Dzięki temu handel może być szybszy i prostszy. Oprócz tego stablecoiny są wykorzystywane do przelewów międzynarodowych oraz w systemach finansów zdecentralizowanych, czyli tak zwanym DeFi. W takich systemach mogą służyć do udzielania pożyczek, przechowywania wartości lub jako element bardziej złożonych usług finansowych. Co ciekawe, temat stablecoinów coraz bardziej interesuje również tradycyjne instytucje finansowe. Banki i instytucje w Europie zaczynają analizować możliwość tworzenia własnych cyfrowych monet powiązanych z euro. Tego typu projekty mają na celu stworzenie cyfrowej formy pieniądza, która byłaby stabilna i jednocześnie mogłaby korzystać z nowoczesnych technologii płatniczych. Równocześnie pojawiają się również prywatne projekty stablecoinów. Przykładem jest między innymi PayPal, który uruchomił własnego stablecoina o nazwie PayPal USD. Jest to cyfrowy token powiązany z dolarem amerykańskim, który ma umożliwiać dokonywanie płatności w świecie kryptowalut przy zachowaniu stabilności wartości. Warto jednak pamiętać, że mimo nazwy stablecoin nie oznacza całkowitego braku ryzyka. Stabilność takiej kryptowaluty zależy od wielu czynników, w tym od jakości zabezpieczenia, zaufania rynku oraz sposobu działania całego systemu. Historia kryptowalut pokazuje, że niektóre projekty stablecoinów w przeszłości traciły powiązanie z walutą, do której były przypisane. Dlatego najważniejsze jest zrozumienie, że stablecoin jest narzędziem finansowym, które ma określony cel – zapewnienie stabilniejszej wartości w świecie kryptowalut. Nie jest to jednak magiczne rozwiązanie pozbawione ryzyka. Można jednak zauważyć wyraźny trend. Stablecoiny coraz częściej pojawiają się w dyskusjach o przyszłości finansów. Zainteresowanie nimi rośnie nie tylko wśród inwestorów kryptowalutowych, ale również wśród banków, instytucji finansowych oraz rządów. Wszystko wskazuje na to, że w najbliższych latach cyfrowe formy pieniądza będą odgrywać coraz większą rolę w globalnym systemie finansowym. Dlatego warto wiedzieć, czym są stablecoiny i jak działają, ponieważ mogą one stać się jednym z elementów przyszłego systemu płatności.
Autor: KK Al-Dulaimi 23 lutego 2026
Politycy +18%, pracownicy +2%. Czy to jest ta sama Holandia?
Więcej wpisów